sobota, 10 marca 2012

Pół dnia razem!

Twoja mama, a moja córka Kasia pojechała z koleżanką wybierac suknię na jej ( kolezanki!) ślub.A my zostałyśmy  sobie w domu.Twoja mama dzień wcześniej uprzedzała mnie,że marudzisz, ślinisz się nie chcesz jeść i ciągle marudzisz...Z duszą na ramieniu i dużymi obawami -jak sobie poradzę - przyjechałam rano do was.Zdążyłam zobaczyc, gdzie butelki, mleczko, pieluszki , jak włącza się huśtawkę ( wybawienie!) i trzask- zamknęły się drzwi i zostałysmy same...
Miałas spać , ale się obudziłas! Zjadłas mleczko z pierwszej butelki-elegancko- i zaczęła się zabawa!Do dziś się zastanawiam, czy bardzo widać guza, ktorego nabiłas sobie na czole uderzając z zamachem grzechotką!( chyba nie widać, bobyłoby ze mną krucho...)
Po długiej gimnastyce i machaniem wszystkim, czym się dało, po wydawaniu tobie tylko znajomych dżwięków i wyginaniu buzki w przeróżnych usmiechach- przyszedł czas na spanie.Tak długi,że przeczytałam pół książki.Potem znów jedzenie -pychota- musiałam dorobić , bo tak ci smakowało, no i znów zabawa!
I gdzie tu marudzenie???
A może to ja mam taki "babciowy" wpływ na ciebie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz